Kliknij, aby dodać stronę do ulubionych
strona główna cmentarze warto wiedzieć księga gości napisz do nas
JADÓW

Po raz pierwszy Żydzi z Jadowa (w języku jidysz: Yadov) wzmiankowani są około 1760 roku. Wiemy, że utrzymywali się z dzierżawy, karczmarstwa oraz drobnego handlu. W 1831 roku w miejscowości powstała wytwórnia szali modlitewnych, tak zwanych tałesów. Przez wiele lat wyznawcy judaizmu stanowili istotną część społeczności - w 1897 roku na ogólną liczbę 1.797 mieszkańców żyło tu aż 1.272 Żydów. W 1885 roku wzniesiono synagogę, a w 1900 roku - dom modlitwy. Wśród miejscowych chasydów dominowali zwolennicy cadyków z Góry Kalwarii i Aleksandrowa. W okresie międzywojennym w Jadowie aktywnie działały partie syjonistyczne oraz Bund.

Po wybuchu II wojny światowej część jadowskich Żydów uciekła na wschód. Ci, którzy pozostali w miejscowości, zostali poddani rozlicznym represjom. Żydzi musieli nosić opaski z Gwiazdą Dawida, nie wolno im było korzystać z chodników. Niemcy zabierali ich z ulic do przymusowej pracy, obrażali, dotkliwie bili. Wielu zastrzelono. Naziści ogłosili Żydów osobami wyjętymi spod prawa. Pod koniec 1940 roku w Jadowie utworzono getto, w którym stłoczono także Żydów z innych miejscowości, między innymi z Nasielska, Pułtuska, Żuromina. Żydzi otrzymali polecenie ogrodzenia getta na własny koszt drutem kolczastym. We znaki dawały się choroby i głód. W czerwcu 1941 roku na terenie jadowskiego getta przebywało 2.787 osób. Getto zostało zlikwidowane jesienią 1942 roku. Najpierw nakazano Żydom opuścić domy i zgromadzić się na placu przy targowicy. Trzymano ich tam przez kilka dni, zmuszając do oddawania ostatnich kosztowności. Ukrywających się w różnych punktach miasta wyszukiwano i mordowano na miejscu. Ostatecznie Żydzi zostali deportowani do obozu zagłady Treblince, gdzie zginęli w komorach gazowych.

Marian Karczewski w swej książce "Czy można zapomnieć?" tak pisze o ostatnich chwilach jadowskiego sztetl: "Uzbrojeni po zęby żandarmi rozkazali za trzy kwadranse ustawić wszystkich mieszkańców getta piątkami na targowicy, uprzedzając, że kto zostanie w domu, będzie zastrzelony. (.....) Strzały w getcie gęstniały. Żandarmi zabijali wszystkich, którzy niezbyt szybko opuszczali mieszkania, strzelali do chorych, starców, dzieci w kołyskach, zabijali za nierówne ustawienie się w szeregu, za uśmiech, za śmiałe spojrzenie, za jęki i łzy. Zabijali w końcu za wszystko - dla samej potrzeby mordowania. Rozwidniało się już, kiedy stłoczona, kilkutysięczna kolumna ludzi z tłumoczkami na plecach ruszyła z getta w kierunku Łochowa, gdzie na bocznicy czekał towarowy pociąg. Miał dowieźć mieszkańców getta do komór gazowych w Treblince. (.....) Na targowicy zostało wiele trupów. Żandarmi strzelali z bliska, strzelali do każdego, kto wychylił się z szeregu, niektórzy starali się jednym strzałem zabić dwie osoby. Idący w kolumnie zwarli tak mocno szeregi, że zdawali się tworzyć jeden organizm, jedną całość. Patrząc na to z góry odnosiło się wrażenie, że szosą pełznie olbrzymi wąż, kołyszący się to w lewo, to w prawo. Co kilka sekund padały nowe strzały i nowe trupy zostawały na bruku".

Dziś o społeczności jadowskich Żydów przypomina dziewiętnastowieczna nekropolia, znajdująca się około półtora kilometra na zachód od rynku, w lesie w pobliżu rezerwatu torfowiskowego "Śliże". Cmentarz porastają brzozy, sosny i dęby. W ściółce leśnej dominują mchy i wrzosy. Dawne granice nekropolii są wyraźnie widoczne dzięki zachowanemu ziemnemu obwałowaniu, o wymiarach około 50 metrów na 150 metrów, z wejściem od strony wschodniej. Na terenie cmentarza zachowało się około stu nagrobków lub ich fragmentów, przy czym nie więcej niż dwadzieścia macew przetrwało w całości. We wschodniej, najbliższej wejściu, części cmentarza przeważają granitowe kamienie nagrobne, o prostych inskrypcjach, niemal zupełnie pozbawione płaskorzeźb w zwieńczeniach. W zachodnim krańcu nekropolii można odnaleźć kilka tumb oraz kilkanaście fragmentów stel, wykonanych z piaskowca. Na niewielkich ułomkach macew widać pojedyncze hebrajskie litery i charakterystyczne dla żydowskiej sztuki sepulkralnej elementy zdobień. Mimo zniszczeń, opisane powyżej rozmieszczenie nagrobków pozwala wydzielić starą i nową część cmentarza.

macewa na cmentarzu żydowskim w Jadowie
nagrobek tumbowy Jadów - nagrobek
Centralny punkt jadowskiego beit-kwarot stanowi miejsce po dawnym zbiorowym grobie około sześciuset Żydów, zamordowanych przez Niemców podczas likwidacji getta. Wzmiankowany wcześniej Marian Karczewski wspominał: "Z getta wyjeżdżały drabiniaste wozy załadowane trupami tych, którzy niezbyt pospiesznie je opuszczali. Zwisały bezwładnie nogi, ręce, głowy - widać było, że ciała rzucano w pośpiechu. Wozy kierowały się na cmentarz żydowski, gdzie wykopano olbrzymi dół na zbiorową mogiłę (..). Blisko sześćset trupów zwieziono do zbiorowej mogiły na cmentarz żydowski. Po kilku miesiącach jednak Niemcy wydobyli znajdujące się prawie w zupełnym rozkładzie ciała, wywieźli je gdzieś pod Węgrów i tam spalili". Zarys mogiły po wojnie oznaczono niskim murkiem z płyt betonowych. Wewnątrz znajduje się kilka granitowych, omszałych macew oraz dwa zniszczone symboliczne grobowce, noszące ślady plądrowania. Na jednym z nich umieszczono tablicę z napisem: "Berta i Rubin Berensztejn. Na pamięć moim rodzicom, zamordowanym przez hitlerowców w 1942 roku".
kirkut w Jadowie
Berta i Rubin Berensztejn. Na pamięć moim rodzicom, zamordowanym przez hitlerowców w 1942 roku odłamek macewy

Henryk Grynberg, pochodzący z Polski amerykański prozaik, poeta i dramaturg, który czasy Zagłady spędził ukrywając się w okolicach pobliskiej Radoszyny, po wojnie odwiedził jadowski cmentarz. Jest to prawdopodobnie miejsce pochówku jego młodszego brata, zastrzelonego przez Niemców na jednym z podwórzy przy rynku w Jadowie. Po wizycie na cmentarzu w Jadowie Grynberg napisał wiersz, zatytułowany "Sosny w Jadowie":

Sosny w Jadowie wyrosły
między rzędami grobów niewidocznych
bo zapadły pod ziemię
żeby skryć się przed profanami

poszukiwacze złota dziurę
w płycie pamiątkowej wyrąbali
i bieleją gdzieniegdzie szczątki
niedogryzionych nagrobków
albo mchem zarosły i miękko
ścielą się jak poduszki
pod niewidzialnymi głowami

ale sosny pięknie wyrosły
a gdzieniegdzie brzozy
i cisza wyrosła i cień po Żydach Jadowa

rzędami posadzono sosny
a brzozy same wyrosły jak duchy białe
a ciszę Bóg zasiał w tym lesie pożydowskim

Jadów - znak wskazujący drogę na cmentarz

Do cmentarza można dotrzeć jadąc z Jadowa w kierunku Tłuszcza. 150 metrów za rozwidleniem dróg do Nowinek i Sulejowa, po lewej stronie widać niewielką, piaszczystą zatoczkę. Na przełomie 2007 i 2008 r. w tym miejscu ustawiono stylizowany na macewę znak, wskazujący lokalizację nekropolii. Należy skręcić w lewo i iść przez las na skos w prawą stronę, po około pięćdziesięciu metrach można dostrzec pierwsze kamienie nagrobne. Współrzędne cmentarza: N52°28.586' E21°36.479'.

tekst & zdjęcia: K. Bielawski
zdjęcie przydrożnego znaku: Snuffer
Księgę Pamięci Jadowa znajdziesz tutaj:
Polecamy też lekturę tekstu Losy Żydów jadowskich w czasie wojny
Kliknij tu, by obejrzeć fragment filmu S. Łozińskiego "Miejsce urodzenia"

Poszukujemy wszelkich informacji o Żydach z Jadowa i ich nekropolii.
Czekamy też na relacje osób, które pamiętają ten cmentarz
z okresu przed II wojną światową.
Teksty i zdjęcia opublikowane w serwisie www.kirkuty.xip.pl
są chronione prawem autorskim.
Wykorzystanie materiałów możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Redakcji
strona główna cmentarze warto wiedzieć księga gości napisz do nas