Cmentarz żydowski w Jedwabnem znajduje się tuż obok miejsca, w którym w dniu 10 lipca 1941 roku dokonano zbrodni na jedwabieńskich Żydach. Wiadomo, że przed wojną teren nekropolii był ogrodzony niewysokim parkanem, a bramę wieńczyły Tablice z Przykazaniami. Obecnie od strony drogi cmentarz jest ogrodzony murem z potężnych bloków skalnych. Pozostałe granice wyznacza zniszczona siatka. Nieliczne granitowe kamienie stanowią zapewne relikt przedwojennego muru.
W rogu cmentarza ustawiono stylizowany na macewę pomnik, na którym wyryto napis w językach polskim i hebrajskim: "Cmentarz żydowski w Jedwabnem, założony w XIX wieku. Miejsce wiecznego spoczynku Żydów z Jedwabnego i okolic. Groby Żydów zamordowanych 10 lipca 1941. Cześć ich pamięci!".
Kilkanaście metrów od furtki widać niewielkie zagłębienie - jest to jeden z nieoznakowanych grobów, w których pochowano ofiary pogromu z 1941 roku.
Leon Dziedzic, który jako piętnastoletni chłopiec zmuszony został do zakopywania ciał Żydów spalonych w stodole, w artykule opublikowanym na łamach dziennika "Rzeczpospolita" ("Nie zabijaj", 10.07.2000 r.) wspomina zbiorową mogiłę na terenie cmentarza: "Trupów tych Żydów, którzy zginęli tego samego dnia 10 lipca, ale wcześniej, nie zostali spaleni w stodole, tylko zamordowani w mieście, zgładzeni na kirkucie po przyniesieniu pomnika Lenina, albo schwytani na próbie ucieczki i zakłuci w polu czy w lesie, to już wtedy nie było na wierzchu, tylko świeżo wzruszona ziemia po drugiej stronie drogi, już na terenie kirkutu. Cmentarz żydowski był wówczas ogrodzony niewysokim parkanem z bramą ozdobioną tablicami Dekalogu. Ludzie mówili, że to samych Żydów przymuszono, żeby dla siebie wykopali ten grób".
Teren cmentarza porasta gęsty leszczynowy las. Między drzewami można odnaleźć około trzydziestu charakterystycznych dla tego rejonu Polski granitowych kamieni nagrobnych. Większość z nich to proste macewy, pozbawione jakichkolwiek zdobień, z równie prostymi epitafiami. Wśród nich wyróżnia się nagrobek Jehudy syna Dowa z pracochłonnymi, wypukłymi inskrypcjami i wizerunkiem lwów w zwieńczeniu w górnej części. Kilka lat temu dzięki inicjatywie Tomasza Wiśniewskiego i Ady Holtzman udało się odczytać i przetłumaczyć część hebrajskich epitafiów. Przytoczmy tu jedno z nich: "Skromna i poważana pani Enia córka Izraela Zeliga Ha-Levi. Zmarła 1 heszvan 660 roku (5 października 1899)". Cmentarz wpisany jest do rejestru zabytków (nr. 374/88).
Dzisiejszy stan zachowania nekropolii tłumaczy udzielona autorowi niniejszego tekstu ustna wypowiedź jednego z mieszkańców Jedwabnego: "To nie byli Niemcy, to byli nasi. Kamienie z grobów brali na budowę murów i chlewów. Ogrodzenie było jak na naszym cmentarzu i też zostało rozebrane".
Z rynku w Jedwabnem można dojść do cmentarza ul. Przestrzelską, skręcając w lewą stronę w ul. Cmentarną, a następnie w prawo w ul. Krasickiego. Cmentarz i miejsce kaźni jedwabieńskich Żydów położone są w polach, około 200 metrów za zabudowaniami.
tekst & zdjęcia: K. Bielawski
Kliknij tu, by obejrzeć amatorski film nakręcony w Jedwabnem
Polecamy też odwiedzenie poniższych stron internetowych:
We remember Jewish Jedwabne!
Księga Pamięci Jedwabnego
Yedwabne. History and Memorial Book
Jedwabne
Anna Bikont "My z Jedwabnego" - fragment książki
Jan Gross "Sąsiedzi"