Adam Penkalla w swej książce zatytułowanej "Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim" tak opisuje historię osadnictwa żydowskiego w Kozienicach: "Pierwsza wzmianka o Żydach pochodzi z 1607 roku. W przywileju Zygmunta III wystawionym w Warszawie 13 czerwca 1616 roku zezwolono im na posiadanie 12 domów, prowadzenie handlu, propinację trunków oraz utrzymywanie się z rzeźnictwa. Przywilej potwierdził w Krakowie 9 marca 1633 roku Władysław IV, ponadto zezwolił im mieć bóżnicę oraz użytkować posiadany już cmentarz, zarazem korzystać z tych wszystkich przywilejów jakie mieli Żydzi w Zwoleniu. Powyższe przywileje potwierdzali kolejni władcy".
Liczba Żydów w Kozienicach (w języku jidysz: Kozhenitz) stopniowo rosła. W 1627 roku w mieście było 8 domów żydowskich. Sto sześćdziesiąt lat później było tu już 1.240 wyznawców judaizmu, co stanowiło ponad połowę całej ludności. Spis powszechny z 1921 roku odnotował 1.376 osób pochodzenia żydowskiego.
Przez wiele lat Kozienice były znanym i liczącym się ośrodkiem chasydyzmu. Dynastię kozienickich cadyków zapoczątkował Izrael ben Sabatai Habstein (ur. 1733 r. - zm. 1814 r.), zwany Magidem z Kozienic lub Kaznodzieją z Kozienic, uczeń słynnego Samuela Szmelkego z Nikolsburga. Był ogromnym autorytetem religijnym i moralnym, uznawanym za cudotwórcę obdarzonego darem leczenia bezpłodności. II wojna światowa zakończyła kilkusetletnią historię kozienickiego sztetl. We wrześniu 1939 roku część Żydów uciekła z miasta. Pozostałych naziści zamknęli w getcie, do którego przywieziono także Żydów Magnuszewa, Ryczywołu, Głowaczowa, Sieciechowa i innych miast. W dniu 27 września 1942 roku wszystkich mieszkańców getta w Kozienicach przewieziono do obozu śmierci w Treblince.
W przechowywanym w Żydowskim Instytucie Historycznym archiwum Emanuela Ringelbluma, kronikarza warszawskiego getta, zachowały się pojedyncze zapisy dotyczące Kozienic. Wiosną 1940 roku Ringelblum zanotował: "Spaliła się izba magida z Kozienic, wraz z jego łóżkiem, relikwią kozienickich chasydów". We wrześniu tego samego roku Ringelblum napisał: "Mówią, że przed kilku tygodniami rabbi z Kozienic, pobity przez Niemców, miał oświadczyć, że gdy zabrzmi szofar, z Niemców zrobią zające". Niestety, ani kozienicki rabbi ani Emanuel Ringelblum nie doczekali tej chwili.