SOCHACZEW |
Początki osadnictwa żydowskiego w Sochaczewie toną w mrokach dziejów. Z pewnością Żydzi mieszkali tu już w średniowieczu. Świadczy o tym chociażby książęcy przywilej, nadany sochaczewskim Żydom w pierwszej połowie XV wieku. Kahał z Sochaczewa jest po raz pierwszy wzmiankowany w 1507 roku na liście gmin żydowskich, opodatkowanych po koronacji Zygmunta I Starego. Na przestrzeni wieków liczba wyznawców judaizmu w Sochaczewie stopniowo wzrastała. W 1793 roku żyło tu 997 osób pochodzenia żydowskiego, co stanowiło aż 86% całej populacji.
Nie można też nie wspomnieć o pozycji sochaczewskich Żydów w życiu gospodarczym miasta. Ich dominacja w handlu i rzemiośle zaznaczyła się jeszcze w średniowieczu, kiedy społeczność Żydów w Sochaczewie nie była tak liczna, jak w XVIII wieku. Już w 1638 roku starostwo uskarżało się, iż Żydzi "miastu handle wszystkie odjęli, oprócz piw, gorzałek, miodów, czego im nie wolno szynkować".
Pod koniec XIX wieku Sochaczew stał się jednym z ważniejszych ośrodków chasydzkich. W 1883 roku w mieście osiedlił się rabin Abraham Bornstein, zięć Menachema Morgensterna z Kocka i uczeń Henocha z Aleksandrowa. Z inicjatywy Bornsteina w Sochaczewie powstała wyższa szkoła religijna. Uznanie przyniosły mu też dwa dzieła o tematyce religijnej: "Awne Nezer" i "Egle Tal". Wkrótce wokół Bornsteina skupiła się liczna grupa chasydów. Dynastię sochaczewskich cadyków kontynuowali jego potomkowie: Samuel i Dawid.
Po zajęciu Sochaczewa przez nazistów, Żydzi zostali poddani licznym represjom. W styczniu 1940 roku na terenie miasta utworzono getto, w którym stłoczono około dwóch tysięcy osób. Cześć Żydów wywieziono do getta w Żyrardowie. Pozostałych w dn. 15 i 16 lutego 1941 roku deportowano do Warszawy, skąd później trafili do obozów zagłady. Holocaust przeżyli nieliczni.
Jak podaje Paweł Fijałkowski w swym opracowaniu zatytułowanym "Żydzi sochaczewscy", cmentarz żydowski w Sochaczewie powstał "co najmniej na przełomie XV i XVI wieku", a pierwsze wzmianki o tej nekropolii pochodzą z drugiej połowy XVI wieku. W 1564 roku w dokumentach lustracji miasta zapisano: "kiedy kto umrze, tedy dawają od starego Żyda zmarłego gr 30, także i od Żydówki, a od małego Żydowięcia". Jest to zatem jedna z najstarszych polskich nekropolii żydowskich, którą data powstania plasuje obok cmentarza Remu w Krakowie czy Tykocinie. Historyczną wartość cmentarza podkreślał znany przedwojenny historyk Majer Bałaban, pisząc w 1929 roku: "Chcąc zbadać historię warszawskiej gminy żydowskiej przed założeniem cmentarza na Pradze, musimy dokładnie przestudiować epitafia w Grodzisku lub Sochaczewie". Inskrypcje na żydowskich nagrobkach stanowią bowiem cenne źródło informacji o charakterze genealogicznym i historycznym.
Cmentarz zlokalizowany jest przy ul. Sierpniowej. W średniowieczu teren ten leżał poza miastem, jak podają materiały archiwalne "za zamkiem". Przez wiele lat na sochaczewskim beit kwarot chowano wyznawców judaizmu z Warszawy. Jednak nawet po zakupieniu gruntów pod cmentarz żydowski w Warszawie na Bródnie, niektórzy Żydzi ze stolicy grzebani byli nadal w Sochaczewie. Kierowała nimi chęć złożenia szczątków swych zmarłych w pobliżu rodzinnych grobów, jak również niechętny stosunek do dokonywania pochówków "na pustym polu" na Bródnie.
Nekropolia w Sochaczewie jest miejscem spoczynku osób szczególnie zasłużonych dla społeczności żydowskiej. Pochowano tu wielu miejscowych rabinów, między innymi Mosze Charyfa czy Eliezera ha-Kohena Lipskera. Tu również spoczął zmarły w 1910 roku Abraham syn Zewa Nachuma Bornstein - cadyk z Sochaczewa. Z jego pogrzebem wiąże się pewna historia. Trasa konduktu miała przebiegać obok kapliczki Matki Boskiej. Chasydzi uważali to za niestosowne i zamierzali przejść na cmentarz polną drogą, na co jednak nie wyraził zgody jeden z chłopów. Ostatecznie orszak żałobny ruszył tradycyjnym szlakiem, a mijając kapliczkę, Żydzi zakryli trumnę Bornsteina swoimi chałatami.
|
 |
Archiwalne zdjęcie cmentarza w Sochaczewie.
W tle ohel Eliezera ha-Kohena Lipskera (źródło: Księga Pamięci Sochaczewa) |
Podobnie jak w innych gminach żydowskich, także w Sochaczewie istniało bractwo pogrzebowe Chewra Kadisza. Icchak Frydman w "Księdze Pamięci Sochaczewa" tak opisuje jego działalność: "Była to jedna z najważniejszych organizacji w każdej społeczności żydowskiej. Nie każdy mógł być przyjęty jako członek. Należało być człowiekiem o wielkim morale i dobrej reputacji. To byli wyjątkowi ludzie. Los każdej zmarłej osoby był w ich rękach. (...) Cmentarz pozostawał pod ich zarządem, prowadzili oni własną politykę pochówków. Decydowali o miejscu na grób według zasług zmarłego lub jego rodziny. Wykonywali swą pracę uczciwie, pobożnie, z największym szacunkiem, bez oczekiwania wynagrodzenia. (...) Zimą często musieli stać długo i palić ognisko w miejscu przyszłego grobu, tak by rozmrozić ziemię i móc wykopać dół (....). W każdy piątek członek bractwa pogrzebowego odwiedzał mieszkańców miasta i zbierał cotygodniowe datki. Tworzono potem spis potrzebujących i każdemu z nich dawano podarunki".
Podczas II wojny światowej naziści zdewastowali cmentarz. Żydzi zostali zmuszeni do wyrywania macew, które następnie wykorzystano do prac budowlanych, między innymi na terenie lotniska we wsi Bielice. Zniszczono także ohel cadyka Eliezera ha-Kohena Lipskera. Cmentarz był też miejscem licznych egzekucji. Po likwidacji getta na cmentarzu wykopano doły, które "czekały" na Żydów ukrywających się po "aryjskiej" stronie. W zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego zachowała się fotografia, wykonana na cmentarzu w Sochaczewie po wyzwoleniu, prawdopodobnie w 1947 roku. Widać na nim dziesiątki nagrobków, wyłamanych tuż nad ziemią. Zdjęcie to obrazuje też skalę powojennego procesu dewastacji. W ciągu kolejnych trzydziestu kilku lat również te szczątki grobów zostały niemal doszczętnie usunięte. |
 |
Cmentarz żydowski w Sochaczewie po wyzwoleniu |
Ocalała z Holocaustu Rosa Goldstein po powrocie do swojego rodzinnego sztetl widziała "podwórka okolicznych domów wyłożone marmurowymi płytami z cmentarza". W archiwach Żydowskiego Instytut Historycznego zachował się list, w którym jeden z mieszkańców Sochaczewa opisał losy cmentarza w pierwszych latach PRL. Poniżej przytaczamy fragmenty jego pisma: "Cmentarz żydowski, stanowiąc nieogrodzony teren otwarty, porosły trawą, wyróżniał się z otoczenia znaczną liczbą dobrze zachowanych pomników kamiennych, w głównej mierze wzniesionych z piaskowca, miejscami popękanych, miejscami zniszczonych. Oceniam, iż (....) było wówczas od dwustu do pięciuset pomników nagrobkowych, nieźle zachowanych, głównie w tej części, która przylegała do terenu boiska szkolnego. Ten dobrze zachowany fragment cmentarza stanowił około jednej trzeciej całej powierzchni nekropolii. Na pozostałych dwóch trzecich pomniki stały jedynie sporadycznie. (....) Opisywany tutaj stan rzeczy istniał pomiędzy czerwcem 1950 roku a wiosną 1952 roku. (....). Kto dał hasło do niszczenia cmentarza, nie wiem. Dość, iż na wysokim brzegu rzeki Bzury, tam gdzie zaczynała się pierwsza linia mogił i kamieni nagrobkowych z napisami, stanęło kilku chłopców klasy starszej, mocując się z płytą nagrobkową. (....) Na moje pytanie, co robią, odpowiedzieli, że "spławiać będą Żydków". (....) Owo "spławianie Żydków" polegało na wyrwaniu płyty nagrobnej oraz nadanie jej ruchu obrotowego przez krawędź. Płyta taka staczała się z dużą prędkością ze zbocza skarpy rzeki, podskakując na występach czy wyrwach, po czym lądowała daleko od brzegu w nurtach rzeki. (....) Wkrótce już kilkadziesiąt par rąk uczestniczyło w tej niezwykłej zabawie. Sądzę, że we wczesnym stadium dewastacji zniszczono od 20 do 30 pomników. Niszczenie cmentarza nie było dziełem jednej grupy i jednego wiosennego popołudnia, cmentarz był bowiem rozległy, zawierał też zbyt wiele nagrobków. W ciągu następnych dni dochodziło do kolejnych aktów dewastacji. (....) Pamiętam okrzyki: "popatrz, jak lecą Żydki".
Zniszczono również grób Pinkasa (Pawła) Weinberga, pierwszego powojennego wiceburmistrza Sochaczewa i przewodniczącego miejscowego Komitetu Żydowskiego. Weinberg został zamordowany przed swoim sklepem w dn. 20 maja 1945 roku, po obchodach Święta Ludowego. Nigdy nie wykryto sprawców tej zbrodni. Po zabójstwie Weinberga większość ocalałych z Holocaustu sochaczewskich Żydów opuściła miasto. W 1981 roku Urząd do spraw Wyznań uznał cmentarz za nieistniejący. Dopiero starania miejscowych społeczników - w tym wspomnianego wcześniej Pawła Fijałkowskiego - oraz Żydów pochodzących z Sochaczewa pozwoliły na ocalenie i zabezpieczenie ostatnich śladów tej nekropolii.
|
 |
Teren cmentarza otacza niewysoki, metalowy płot. Od ozdobionych Gwiazdami Dawida furtki i bramy, wąski chodnik wiedzie do odbudowanego w latach 1989 - 1990 ohelu cadyków Bornsteinów. Umieszczone w nim trzy tablice epitafijne upamiętniają sochaczewskiego cadyka Abrahama syna Zewa Nachuma Bornsteina (1839 - 1910), jego syna Samuela Bornsteina (1855 - 1926), cadyka w Sochaczewie, znawcę prawa halachicznego, kabalistę; Dawida Bornsteina (1878 - 1942), syna Samuela, który po śmierci ojca przywodził lokalnej społeczności chasydzkiej, zamordowanego w getcie warszawskim. Wewnątrz ohelu widać wiele kartek z prośbami do cadyków, tak zwanych kwitlech.
|
 |
 |
 |
 |
Z tyłu za ohelem znajduje się pomnik poświęcony ofiarom Holocaustu. Wyryto na nim napis: "Pamięci pomordowanym w czasie II wojny światowej przez hitlerowców obywatelom polskim narodowości żydowskiej, mieszkańców Sochaczewa i okolic. Postawione w 1989 r. przez rodaków z Izraela z inicjatywy Jehudy Widawskiego".
Obok wzniesiono symboliczną ścianę płaczu, uroczyście odsłoniętą w dniu 23 lipca 1991 r. W betonowym murze zatopiono kilka fragmentów potrzaskanych nagrobków. Umieszczone tablice w języku angielskim i hebrajskim głoszą: "Pamiętaj! Żydzi z Sochaczewa i okolic żyli tu przez 600 lat. Zostali unicestwieni przez nazistów w latach 1939 - 1945". Tablica w języku polskim została zapewne skradziona - dziś widać tylko wgłębienie w betonie. Nieco dalej w niewielki pomnik wmurowano kilkadziesiąt ułomków macew.
|
 |
 |
 |
 |
Idąc równolegle do ogrodzenia, wśród traw można odszukać kilka starych nagrobków, wykonanych z nieociosanych kamieni granitowych. Nieco dalej widać ślady macew, ułamanych tuż nad ziemią. Pozostawione tu śmieci świadczą, że miejsce to upodobali sobie miejscowi pijacy. Na końcu nekropolii od strony nabzurzańskiej skarpy widać pojedynczą macewę z częściowo zatartym epitafium.
W 1985 r. na terenie nekropolii odnaleziono macewę, określoną przez Pawła Fijałkowskiego, jako jeden z "najciekawszych zabytków sztuki nagrobnej na Mazowszu". Jest to nagrobek mężczyzny o imieniu Eliahu syn Awigdora, przewodniczącego sądu rabinackiego, zmarłego w 1857/8 roku. Obecnie macewa ta przechowywana jest magazynie Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i czeka na powrót na cmentarz. |
 |
 |
 |
 |
Po upadku komunizmu w Sochaczewie zmieniano nazwy niektórych ulic. Przy okazji zaproponowano, by przycmentarną, niewielką uliczkę Sierpniową nazwać imieniem sochaczewskiego cadyka, Abrahama Bornsteina. Spotkało się to z histeryczną reakcją części mieszkańców, którzy do rady miejskiej przesłali list protestacyjny. Pisali w nim: "Panowie radni! Zaufaliśmy Wam, a Wy postępujecie jak komuniści, oni nadawali imiona ludzi, którzy naszych rodziców mordowali w łagrach, a Wy nadajecie ulicom imiona Żydów (....). My mieszkamy w katolickiej Polsce, a nie w Izraelu!". W końcu ulica Sierpniowa zachowała swą starą nazwę.
Teren cmentarza jest ogrodzony. Klucz do furtki oraz ohelu udostępniają gospodarze posesji przy ul. Sierpniowej 6. Dostęp jest też możliwy od strony Bzury, przez zniszczony płot.
Warto wiedzieć, że na cmentarzu żydowskim w Łodzi znajduje się ohel Meira Bornsteina syna Zewa z Białej - brata sochaczewskiego cadyka Abrahama Bornsteina - oraz członków jego rodziny.
tekst & zdjęcia: K. Bielawski
Bibliografia:
Paweł Fijałkowski "Żydzi sochaczewscy"
"Księga Pamięci Sochaczewa"
Marcin Wodziński "Groby cadyków w Polsce"
Wiele informacji o historii Żydów w Sochaczewie można znaleźć na witrynie Memorial Book of Sochaczew.
|
 |
| Ohel Meira Borsteina na cmentarzu żydowskim w Łodzi (foto:
Maciej Mirowski) |
Poszukujemy wszelkich informacji o Żydach z Sochaczewa i ich nekropolii.
Czekamy też na relacje osób, które pamiętają ten cmentarz z okresu przed II wojną światową. |
 |
Teksty i zdjęcia opublikowane w serwisie www.kirkuty.xip.pl są chronione prawem autorskim.
Wykorzystanie materiałów możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Redakcji. |
|