Wejście na cmentarz wiedzie przez wykonaną w 1984 r. bramę. W jej dolnej części umieszczono cyfry "1802" - rok w którym rozpoczęło się osadnictwo żydowskie w Górze Kalwarii. Po lewej stronie wykopano studnię, służącą do rytualnej ablucji. Według zasad judaizmu, cmentarz jest miejscem nieczystym, dlatego też po odwiedzeniu grobów należy umyć ręce.
Kilkanaście metrów za wejściem - w miejscu przedwojennej, oryginalnej bramy - znajduje się zabytkowa furtka, przeniesiona tu przez Feliksa Karpmana z posesji Alterów. Otwory w jej dolnej części to ślady po pociskach. Przypominają one o egzekucjach dokonywanych przez nazistów na dziedzińcu domu modlitwy i dworu cadyka.
Prawdopodobnie w tym sektorze nekropolii spoczywają Żydzi rozstrzelani podczas drugiej wojny światowej. Dokładna lokalizacja wszystkich ich grobów do dziś pozostaje nieznana. W 1949 r. Henryk Prajs - ówczesny sekretarz Kongregacji Żydowskiej w Górze Kalwarii - zeznał, że pochowano tu około pięćdziesięciu ofiar Zagłady i wymienił znane mu nazwiska zabitych osób: Moszek Cybula, Pinia Rawski, Dawid Sznager, Fajga Messyng, Szlama Bogman, Dawid Prajs, Moszek Lejb Tyl, Lejb Goldman, Łaja Goldman, Herszek Frydman wraz z żoną i dzieckiem, Lejzor Rotfing, Aron Rofting, Szlama Altszuler, Dwojra Altszuler, Józef Karpman, Szlama Karpman, Szymon Pilberg, Abram Papier. Ich śmierć upamiętnia pomnik, na którym wyryto napis: "Cześć pamięci ofiar pomordowanych przez hitlerowskich ludobójców".
Ścieżka za furtką prowadzi pomiędzy macewami do ohelu, chroniącego szczątki cadyka Icchaka Meira Rothenberga Altera, zwanego Icie Majer, syna Izraela, zmarłego w dniu 10 marca 1866 r. (23 adar 5626 r.) oraz jego wnuka, cadyka Jehudy Arie Lejba syna Abrahama Mordechaja, zmarłego w dniu 11 stycznia 1905 r. (5 szwat 5665 r.). Ohel został zniszczony przez Niemców. Po wyzwoleniu nieliczni Żydzi, którym dane było przeżyć Zagładę, miejsce pochówku cadyków zabezpieczyli potężnym betonowym sarkofagiem, przypominającym swą formą grób Gaona z Wilna.Kilkanaście lat temu dzięki staraniom Feliksa Karpmana wzniesiono tu ohel z cegły. Nie zachowały się oryginalne macewy cadyków, na wewnętrznej ścianie budynku umieszczono dwie współczesne tablice. Wyryto na nich epitafia w języku hebrajskim o następującej treści:
" Szanowany, święty nasz pan, admor. Autor "Chidusze ha-Rim", niech pamięć sprawiedliwego i świętego będzie błogosławiona! Świadkiem jest ten pomnik tego świętego pomnika. Ponieważ tu został pochowany szanowany admor, pan, gaon. Chluba Izraela, był światłem wygnania. Nasz nauczyciel, pan, mistrz Icchak Meir, niech jego dusza będzie ukojeniem. Niech zasługi jego ochraniają nas. Syn pana, gaona, mistrza Izraela, niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosławiona! Przełożonego sądu rabinackiego w Magnuszewie i Górze Kalwarii. Którego dusza wzniosła się do nieba w dniu świętego szabatu 23 adar 626 według małej rachuby, tutaj w Górze Kalwarii. Niech Bóg ją ochrania! Niech jego dusza będzie związana w węzeł życia! Tytuły (naukowe) zostały napisane jak wydrukowano w karcie tytułowej dzieła "Chidusze ha-Rim" (tłum. Renata Uszyńska).
"Szanowany, święty nasz pan, nasz pan, nasz nauczyciel i nasz mistrz. Autor "Sefet emet", niech pamięć sprawiedliwego i świętego będzie błogosławiona! Świadkiem jest ten pomnik tego świętego pomnika. Ponieważ tu został pochowany szanowany, święty nasz pan, nasz nauczyciel i nasz mistrz. Święty Izraela i jego chluba, nauczyciel wszystkich synów wygnania. Nasz pan Jehuda Arie Leib, pamięć sprawiedliwego i świętego błogosławiona na życie w świecie przyszłym! Z Góry Kalwarii. Niech Bóg ją ochrania! Syn pan sprawiedliwego, mistrza Abrahama Mordechaja, niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosławiona! Syn szanowanego, świętego naszego nauczyciela, admora, autora "Chidusze ha-Rim". Niech pamięć sprawiedliwego i świętego będzie błogosławiona! Którego dusza wzniosła się do nieba o brzasku 4 dnia 5 szwat 665 według małej rachuby tutaj w Górze Kalwarii. Niech Bóg ją ochrania! Niech jego dusza będzie związana w węzeł życia! Tytuły zostały napisane jak wydrukowano w karcie tytułowej dzieła "Sefet emet" (tłum. Renata Uszyńska).
Pośrodku ohelu metalowa barierka symbolicznie zaznacza miejsce pochówku. Wewnątrz zawsze leży dużo kartek - tak zwanych kwitlechów - na których pobożni Żydzi zapisują swe prośby do cadyka.
Obok wejścia do ohelu stoi współczesna macewa. Jest to symboliczny grób rodziny Feliksa Wolfa Karpmana. Napis na płycie głosi: "Pamięci zamordowanej mojej rodziny w hitlerowskim obozie Treblinka, 1942 r. Ojciec Karpman Szaja, matka, Haides, brat Józef i zmarły brat w Detroit Mordka. Przeżył syn Wolf Karpman".
Z tyłu ohelu znajdują się macewy członków rodziny cadyków. Pochowano tu między innymi:
- Chaję Rodę Jehudit córkę Noacha Szchora, żonę Abrahama Mordechaja, zmarłą w dniu 11 lutego 1922 r.,
- Fajgę Lewin córkę Jehudy Arie Lejba, żonę Chenocha Cwi z Aleksandrowa, zmarłą w dniu 9 lipca 1937 r.,
- Jochebed Rywkę córkę Jehudy Mosze (?), żonę Jehudy Arie Lejba, zmarłą w dniu 13 sierpnia 1900 r.,
- Chaję Sarę Alter córkę Szymona Chaima, żonę Mosze Becalela, zmarłą w dniu 16 sierpnia 1937 r.,
- Fajgę Alter córkę Abrahama Mordechaja, żonę Icchaka Majera, zmarłą w dniu 04 października 1923 r.,
- Dana Altera syna Icchaka Majera, zmarłego w dniu 6 lipca 1940 r.,
- Icchaka syna Abrahama Mordechaja, zmarłego w dniu 26 października 1934 r..
Około trzydziestu metrów od ohelu, na niewielkim wypiętrzeniu gruntu granitowy kamień bez inskrypcji oznacza miejsce pochówku Izraela, ojca pierwszego cadyka Góry Kalwarii.
Łącznie na terenie nekropolii zachowało się około stu trzydziestu nagrobków lub ich fragmentów, odzyskanych przez Feliksa Karpmana i przeniesionych z powrotem na cmentarz. W wyniku zniszczeń z okresu wojny, jedynie nieliczne z nich stoją w miejscu właściwego pochówku. Znaczna część pomników przetrwała jedynie częściowo, a na wielu nagrobkach daje się zauważyć postępujący, powolny proces destrukcji, będący wynikiem zastosowania niezbyt trwałego surowca oraz oddziaływania czynników atmosferycznych. Większość nagrobków ma formę typowych dla żydowskich cmentarzy pionowych płyt, choć znajdziemy także groby tumbowe oraz w kształcie złamanego drzewa. Motyw złamanego drzewa pojawia się na grobach osób zmarłych w młodym wieku. Do takich nagrobków należy między innymi pomnik Szoszany Goldhecht, zmarłej na gruźlicę w dniu 4 lipca 1933 roku, w wieku dwóch lat i ośmiu miesięcy. Jest to jeden z niewielu pomników, które nie uległy przemieszczeniu.
Najstarsza zidentyfikowana oryginalna macewa pochodzi z 1840 roku i upamiętnia Michała Messinga syna Beniamina Bajnisza, zmarłego w dniu święta Purim. Zapewne był to przodek słynnego jasnowidza Wolfa Messinga. Najmłodsze nagrobki znajdujące się in situ pochodzą z ostatnich dekad XX wieku i stoją na grobach Estery Gruenglass (zm. w 1979 r.) oraz Józefa Grossmana (zm. w 1985 r.).
Na cmentarzu znajdują się też pomniki stawiane po wojnie przez potomków Żydów z Góry Kalwarii ku czci swych bliskich. Do takich należą tablice memoratywne ku czci między innymi rodzin Helman, Gorfinkel, Moc, Pelc, Karpman. Pod koniec 2009 roku na cmentarzu pojawił się takie nagrobek dedykowany rodzinie Ribbak (Rybak).
Inskrypcje wyryte na macewach zawierają różne dane o zmarłych. Zgodnie z żydowską tradycją, oprócz imienia nieboszczyka pojawia się także imię ojca. Należy tu wyjaśnić, że przez setki lat Żydzi nie używali nazwisk, tożsamość osoby określając imieniem oraz imieniem ojca. W Polsce dopiero w okresie zaborów władze nakazały im przybranie nazwisk. Polecenie to nie spotkało się jednak z aprobatą Żydów. Nawet po zmuszeniu Żydów do używania nazwisk, napisy na macewach dalej zawierały zapisy typu: " Icchak syn Dawida " czy " Gitla córka Majera ". To przywiązanie do tradycji wyraźnie widać w przypadku inskrypcji na cmentarzu w Górze Kalwarii. Na nagrobkach osób z rodziny cadyków umieszczono informacje o małżonkach i sprawowanych przez nich funkcjach. Zdarzają się też wzmianki dotyczące zawodu zmarłego czy jego losów za życia. Eleonora Bergman w swym opracowaniu "Cmentarz żydowski w Górze Kalwarii" zauważa jednak, że: "właściwie tylko kilka z nich (epitafiów na nagrobkach - przyp. KB) naprawdę mówi coś o zmarłych - to napis na grobie Zalmana Isera Szternfelda, który był "miły w oczach swoich kupujących", to zamieszczony na nagrobku Menachema Mendla Tika przydomek "Szpenimacher" (żyd.: rymarz"), to wreszcie epitafium kobiety imieniem Brajndel córki Icchaka, która zmarła "w kilka godzin po urodzeniu pierwszego owocu jej żywota, czego pragnęła przez dziesięć lat po zamążpójściu". Informacje zawarte w inskrypcjach stanowią zatem cenny materiał dla osób zajmujących się poszukiwaniami genealogicznymi.
Epitafia na żydowskich nagrobkach stanowią nierzadko prawdziwe hymny na część zmarłego. Dobrym przykładem tego jest macewa Gitli córki Meira, na której wyryto poniższy tekst: " "Kamień zakrzyknie. Tu spoczywa kobieta czysta i pobożna, k tórej dusza pragnęła czynić d obroczynność przez wszystkie dni jej życia, w dobrym imieniu i w chwale. Niech chwalą wszyscy w bramach jej c zyny, szła w prawości aż po dzień Jej śmierci. Skromna i ważna p ani Gitl córka naszego nauczyciela i pana Meira błogosławionej pamięci, zmarła pierwszego dnia Pesach roku 649 według skróconej rachuby, niech jej dusza związana będzie w węzeł życia" ( tłum. Wojciech Tworek) .
Przez setki lat językiem używanym przez Żydów w trakcie modlitw oraz do sporządzania epitafiów na nagrobkach był język hebrajski. W większych ośrodkach miejskich, w wyniku asymilacji i przenikania kultur, od połowy dziewiętnastego wieku na macewach zaczęły pojawiać się inskrypcje w językach lokalnych, między innymi w polskim, rosyjskim, niemieckim. W Górze Kalwarii, niewielkim miasteczku zdominowanym przez chasydów, proces ten raczej nie miał większych szans rozwoju. Widać to w epitafiach nagrobnych, które sporządzano wyłącznie w języku hebrajskim. Jedynie nieliczne pomniki posiadają napisy w języku jidysz i języku polskim - ten ostatni pojawia się wyłącznie na macewach fundowanych po wojnie. Na wzniesionym w 1948 r. pomniku ku czci rodziny Prajs napis wyryto w języku jidysz: "Ten pomnik jest dla pomordowanych podczas Zagłady. Góra Kalwaria 1948. Ku pamięci mojej rodziny: mojej matki Gitel, mojej siostry Gołdy, mojego brata Dawida Prajsów, którzy zostali zamordowani przez Hitlera w latach 1942-1943. Awrum Prajs".
Macewy z Góry Kalwarii zostały wykonane zgodnie z zasadami rzemiosła kamieniarskiego, jednak trudno dopatrywać się w nich wybitnych walorów artystycznych. Obserwując formy nagrobków, można odnieść wrażenie ich masowości i powtarzalności. Płaskorzeźby w naczółkach nagrobków oraz same epitafia wyryto z całą pewnością na przyzwoitym poziomie, choć bez szczególnego artyzmu. Pola inskrypcyjne są z reguły wyodrębnione prostą bordiurą. Dominują motywy geometryczne, na niektórych macewach widoczne są też motywy florystyczne, na przykład w formie wici roślinnej. Czytelność epitafiów zwiększano wyróżnieniem imion. Zwraca uwagę fragment oryginalnej macewy Fajgele córki Lipszyca, żony Icchaka Majera, na którym inskrypcje wykonano wypukłą czcionką. Technika ta była popularna w XVIII i XIX wieku. Niewiele wiadomo o wykonawcach macew - tylko na jednej z płyt widoczna jest sygnatura kamieniarza ("Pasencier").
Z uprzednio opisywanego zdjęcia z 1923 roku wiemy, że macewy były ozdabiane polichromiami. Znany badacz polskich judaików Tomasz Wiśniewski w książce "Nieistniejące mniejsze cmentarze żydowskie. Rekonstrukcja Atlantydy" tak pisze o tym zwyczaju: "Cechą charakterystyczną cmentarzy małomiasteczkowych było kolorowanie macew. Zakłady kamieniarskie współpracowały z warsztatami malarskimi. Macewy były złocone i kolorowane. (.....) Wiele z takich nagrobków można obejrzeć na stronie www.bagnowka.com . Na macewach malowanych przeważały barwy złote, czarne, żółte, niebieskie i czerwone. Kolorystyka przyszła zapewne z bogatej tradycji malowania wnętrz - zwłaszcza drewnianych bóżnic". W przypadku cmentarza w Górze Kalwarii długoletnie oddziaływanie czynników atmosferycznych oraz brak bieżącej konserwacji doszczętnie zniszczyły oryginalne polichromie. Jedynie na nielicznych macewach można odnaleźć śladowe ilości farby. Pod tym względem wyróżnia się pomnik Abrahama syna Efraima, na którym zachowało się relatywnie dużo czarnego barwnika.
W 1989 roku Fundacja Rodziny Nissenbaumów wykonała betonowy podjazd na cmentarz, rozebrała stare ogrodzenie z siatki, zastępując je trwałym ogrodzeniem z konstrukcji stalowej na cokole betonowym. Wykonano również zadaszenie studni. Przez kolejne lata Fundacja przeprowadzała na cmentarzu bieżące naprawy. Solidne ogrodzenie zahamowało proces dewastacji, jednak nie powstrzymało go całkowicie. Zmorą nekropolii są złodzieje, kradnący metalowe elementy nagrobków. Zginęła płyta z ohelu, oderwano też wiele tabliczek z macew. Zimą 2010 r. nieznany sprawca urwał klamkę od furtki i zalał klejem zamek. Co pewien czas opiekun cmentarza musi usuwać pojawiające się antysemickie napisy. Mimo zniszczeń i braku funduszy, nekropolia w Górze Kalwarii jest jednym z bardziej zadbanych cmentarzy żydowskich w Polsce. Ten wartościowy obiekt wymaga jednak kompleksowej opieki konserwatorskiej oraz znacznie większych nakładów finansowych.
tekst: K. Bielawski
zdjęcia cmentarza: K. Bielawski
zdjęcia Domu Modlitwy:
J. Kwinta
Osobom zainteresowanym odwiedzeniem cmentarza w Górze Kalwarii
podajemy numer telefonu p. Feliksa Wolfa Karpmana - 022 727 33 20